ACTA wywołało tyle samo dyskusji ile odpowiednik PIPA i SOPA w Stanach Zjednoczonych. I dobrze.

Po tym, jak ubiegły tydzień był zdominowany przez dwie ustawy, które wywołały burzę w Stanach Zjednoczonych i fale protestów, łącznie z wyłączeniem na 24 godziny serwisu Wikipedia, ten trudny temat przeszedł na podwórko polskie. ACTA bo tak nazywa się w skrócie umowa odnośnie ochrony praw własności i walki z piractwem, to wytwór powstały z inicjatywy Unii Europejskiej, do którego również Polska się zobowiązała. Tyle, że w przeciwieństwie do PIPA i SOPA, o których na Internet-News pisałam tutaj, ACTA zabrakło tzw. konsultacji społecznych przed wprowadzeniem ustawy. A to może się społeczeństwu nie spodobać.

 

Warto dodać, że plan wprowadzenia ACTA dziwnym trafem spowodował, iż strony rządowe Sejmu, premiera czy innych, zostały w weekend zaatakowane i do tej pory albo nie działają, albo działają bardzo wolno. To pokazuje siłę rządowych zabezpieczeń i pokazuje to siłę hackerów, którzy oficjalnie jako Anonymus, przyznali się do ataków.

 

 

Jak twierdzi minister kultury Jacek Zdrojewski ACTA zostanie wprowadzona, niemniej ponoć niewiele, jeśli nie nic zmienia ona w ustawodastwie dotyczącym prawa własności intelektualnej. Jeśli nic nie zmienia ustawa, to po co ją wprowadzać? Otóż, bo Polska zobowiązała się do tego, jako członek Unii Europejskiej. ACTA ma bowiem wprowadzić jednolite zasady ścigania piractwa i dać narzędzia do jego skutecznego ścigania. ACTA ma być wprowadzona w krajach Europy, tak aby rzeczywiście zacząć walczyć z piractwem i mieć moc zamykania nielegalnych serwisów.

 

I o ile w Stanach Zjednoczonych widzieliśmy nawet masowe manifestacje na ulicach dużych miast, w Polsce gdy rozważa się wprowadzenie takiej ustawy mieliśmy rzeczywiście poruszenie medialne przez weekend i ataki hakerskie. Szkoda, że nie potrafimy konstruktywnie rozmawiać i szkoda, że nasz rząd, który nas reprezentuje wprowadza ACTA praktycznie poza naszymi plecami. Szkoda, że konsultacji społecznych nie było, bo mogłyby one skutecznie zminimalizować ryzyko niezadowolenia wśród tych, którzy tworzą i konsumują internet w Polsce.

 

Tymczasem ACTA ma zostać podpisana w czwartek i potem przekazana pod głosowanie Sejmu i Senatu, co bardzo ciekawe zaczyna się powoli dziać podobnie, jak w Stanach gdy kilku polityków, którzy wcześniej uczestniczyli w tworzeniu PIPA i SOPA, zaczęło po publicznej nagonce w temacie, wycofywać się z poparcia umów. Może zatem podobnie będzie w Polsce, bo już słychać głosy krytyczne ze strony samych polityków, a więc są szanse, że ustawa nie przejdzie.

 

Z drugiej strony absolutnie nie może być tak, że rząd informuje nas o tak ważnym akcie prawnym na 4 dni przed jego podpisaniem, twierdząc, że konsultacje były, że być może zabrakło więcej czasu na ich szersze prowadzenie, ale ACTA i tak zostanie podpisana. Co zatem stanowi o sile społeczeństwa, jeśli rząd właściwie bez jego udziału deklaruje na forum Unii Europejskiej, że podpisze umowę?

Mamy polskie PIPA i SOPA czyli ACTAhttp://internet-news.com.pl/wp-content/uploads/2012/01/acta.jpghttp://internet-news.com.pl/wp-content/uploads/2012/01/acta-150x150.jpgЭва KasiakWiadomości
ACTA wywołało tyle samo dyskusji ile odpowiednik PIPA i SOPA w Stanach Zjednoczonych. I dobrze. Po tym, jak ubiegły tydzień był zdominowany przez dwie ustawy, które wywołały burzę w Stanach Zjednoczonych i fale protestów, łącznie z wyłączeniem na 24 godziny serwisu Wikipedia, ten trudny temat przeszedł na podwórko polskie. ACTA...