Być może to zbyt mocno postawiona teza, ale ostatnie chmury zbierające się nad firmą RiM produkującą biznesowe Blackberry, pozwalają myśleć, że tak może się stać.

Warto przypomnieć, że firma Nokia jeszcze na początku 2010 roku miała się całkiem dobrze, bynajmniej tak mocne sygnały o słabej kondycji spółki nie były wysyłane do mediów. W każdym razie Nokia przez ostatnie 16 miesięcy, co jak się okazuje w szybko zmieniających się uwarunkowaniach rynku globalnego i rynków lokalnych, a także samego segmentu mobile, straciła wigor i dynamikę, nie wspominając o poważnych kłopotach finansowych.

 

Obecnie wiele mówi się na temat firmy RiM (Research in Motion), która jest twórcą sławnego biznesowego telefonu, a właściwie smartphone’a Blackberry. Z Blackberry kiedyś, gdy rynek telefonii komórkowej nie był tak rozwinięty korzystali tylko wybrani, konkurencja również nie była dużo zarówno w kontekście firm, jak i produktów. Tymczasem krajobraz rynku mobile przez ostatnie 2 lata zmienił się niemal nie do poznania, z systemem operacyjnym Android, który wyrósł na lidera w tym czasie. Z tym, że pojawił się iPad, który ponownie zapoczątkował zainteresowanie tabletami. O tym wreszcie, że rynek aplikacji na telefony komórkowe 2 lata temu, można stwierdzić był na początku rozwoju, jeśli nie w powijakach zupełnych.

 

RiM w chwili obecnej mierzy się ze źle wprowadzonym produktem, którym jest tablet PlayBook. PlayBook miał być odpowiedzią na iPad, produkt miał być głównie skierowany do klienta biznesowego (ponownie), choć firma mówiła także o konsumencie prywatnym. PlayBook po tym, jak został wprowadzony na rynek, otrzymał całkiem niezłe noty, ale to pewnie głównie za sprawą dużej kampanii PR, w prasie internetowej na całym świecie. A w praktyce okazało się, że RiM musiał również obniżyć prognozy sprzedaży tabletu, aż w końcu na jaw wyszły usterki w funkcjonowaniu systemu operacyjnego użytego w PlayBook.

 

Ten zbiór zdarzeń spowodował, że inwestorzy zaczynają nieco odwracać się od RiM, a także akcje spółki nie są już tak interesujące, co więcej spadają. Firma, zmaga się nie tylko z odwrotem inwestorów, ale także, właściwie głównie ze spadkiem zainteresowania jej produktami. Nic dziwnego bowiem w erze iPhone, iPad, czy innych smartphone’ów z dotykowym ekranem, Blackberry wydaje się już stawać mało poręczny. Mówi się też o tym, że struktura firmy również nieco utrudnia zarządzanie nią, co docelowo ma wpływ na wyniki. W spółce w dalszym ciągu jest dwóch CEO, którzy tworzyli firmę od początku praktycznie razem.

 

Na chwilę obecną RiM ma z pewnością słabe publicity i jeśli w pierwszej kolejności nie zapanuje nad technicznymi usterkami swojego flagowego produktu, który miał zawalczyć z iPad czy np. Samsung Galaxy Tab, wtedy jedyną nadzieją RiM pozostaje…Blackerry. Ale czy to wystarczy, aby dalej się rozwijać?  Z pewnością szefowie RiM wiedzą, że firma, która stoi w miejscu, w praktyce się cofa, bo konkurencja nie śpi – co w ostatnim czasie mocno pokazuje Apple i Google.

Czy Blackberry podąża drogą Nokii?http://internet-news.com.pl/wp-content/uploads/2010/09/blackberry_playbook.jpghttp://internet-news.com.pl/wp-content/uploads/2010/09/blackberry_playbook-150x150.jpgЭва KasiakMobile
Być może to zbyt mocno postawiona teza, ale ostatnie chmury zbierające się nad firmą RiM produkującą biznesowe Blackberry, pozwalają myśleć, że tak może się stać. Warto przypomnieć, że firma Nokia jeszcze na początku 2010 roku miała się całkiem dobrze, bynajmniej tak mocne sygnały o słabej kondycji spółki nie były wysyłane...