Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta? Czy to przysłowie znajdzie praktyczne odniesienie pomiędzy trójką Apple, Facebook i Google?


Wczoraj pisałam o wrażeniach ze środowego spotkania, o opiniach w polskiej blogosferze i o swoistej dyskryminacji (?) polskich użytkowników, w kwestii pełnego dostępu do produktów i oferty Apple. Możesz powrócić do tego tekstu tutaj.


Zobacz ciekawe Video z konferencji zamieszczone przez www.PCmag.com


Dziś natomiast, gdy już pył konferencji opadł, zaczyna się prawdziwa rywalizacja. Steve Jobs doskonale wie kiedy i jak ma rozgrywać strategiczne “rozdania”. Tak również stało się tym razem, z nową funkcją, o nazwie Ping. Oczywiście Apple nie mógłby pominąć tak dynamicznego i w chwili obecnej najpopularniejszego segmentu rynku on line czyli tzw. social mediów. Nie mógł pominąć i skutecznie poszukiwał metody na wejście w ten segment. Jak widać zrobił to szybciej, niż Google, który w dalszym ciągu “przygotowuje się”, również przez zakup kolejnych firm z rynku chociażby social games na mobile – przeczytaj o tym tutaj.


Jednak pytanie: czy teraz będziemy świadkami prawdziwego starcia gigantów? Kto na tym wygra? Mamy w końcu ciekawą układankę Apple – Google – Facebook. I jak to bardzo trafnie napisali dziennikarze The New York Times – zresztą w Polsce również panuje takie przekonanie/powiedzenie – wróg mojego wroga staje się moim przyjacielem. No choćby w połowie przyjacielem :)


A zatem to Facebook staje się powoli przyjacielem Apple, a Google wyraźnie idzie w odstawkę. Takie jest moje zdanie, wynikające z ostatnich obserwacji. Mam również nieodparte wrażenie, że Google powoli łapie zadyszkę, bo w końcu nie można być wszystkim i mieć wszystkiego. I albo Google będzie się dalej strategicznie rozwijał w kierunku chociażby Google Places i oferty skierowanej do sektora firm, albo będzie próbował łapać przysłowiowe sroki za ogon i w rezultacie, cały jego potencjał i zaangażowanie rozmieni się na drobne, a jakość jego przedsięwzięć nie będzie wysoka. No i okaże się permanentą pogonią za ogonem liderów w danych obszarach, jak piszę powyżej chociażby social mediów.


Ale wracając do ciekawej sprawy. Otóż z tym przyjacielem firmy Apple, serwisem Facebook – wcale nie musi być tak kolorowo. No bo przecież dlaczego Apple zamiast budować własne rozwiązanie o nazwie Ping nie chciał porozumieć się z Facebook, aby to w ramach tego serwisu, nawiązać współpracę typu win – win, czyli korzystną dla dwóch stron? Jestem pewna, że byłoby to możliwe, jednak jak zawsze niezbędna jest tzw. dobra wola i oczywiście spojrzenie w przyszłość.


A zatem jak stwierdził Steve Jobs po środowej konferencji, na pytanie dziennikarzy właśnie o to, spotkanie z przedstawicielami Facebook odbyło się i propozycja taka padła, jednak nie udało się wypracować ciekawego i korzystnego modelu takiej kolaboracji.

Hmmm… ;0

Prawdopoobnie trudno będzie “dojść” prawdy, pamiętać jednak należy, że to po prostu może być półprawda. Wystarczy popatrzeć na kolejne wydarzenia tego tygodnia, dokładnie z dnia wczorajszego.

O co chodzi dokładnie? Właśnie o wspomnianą w tytule tekstu utarczkę – skąd się wzięła? Spróbuję to wyjaśnić, choć muszę przyznać, że troszeczkę tłumaczenia Facebook wyglądają “mgliście”.


Apple użył otwartego interfejsu do programowania, tzw. API, aby po wdrożeniu usługi Ping, umożliwić użytkownikom Facebook, znalezienie swoich przyjaciół właśnie na Ping. Jednak właśnie tak opcja została zablokowana w czwartek przez Facebook.

Jak oznajmili przedstawiciele największego społecznościowego serwisu na świecie – Ping zaczął przesyłać bardzo dużą ilość użytkowników, co spowodowało i mogło doprowadzić do niestabilności strony i problemów z infrastrukturą. Facebook nalegał, że firmy, które dzięki własnym rozwiązaniom mogą w praktyce przesyłać duże ilości “ruchu” do strony, powinny w pierwszej kolejności w ramach indywidualnych rozmów ustalić zasady współpracy.


Ani Apple, ani Facebook nie komentowali sprawy dalej, nie chcąc eskalować problemu.


Na koniec jako ciekawostkę dodam, że iTunes według informacji Apple posiada 160 milionów uzytkowników. Przypuśćmy, że w czwartek nawet 50% z nich mogło skorzystać z takiego pomostu pomiędzy Ping a Facebook – a zatem daje to około 80M użytkowników. Według dokumentu Developer Principles, wypracowanego przez Facebook, developerzy, którzy przekroczą dziennie 100M użytkowników, powinni skontaktować się z firmą, aby opracować indywidualne zasady współpracy.


Zatem jak sądzicie? Czy to przysłowiowa “ściema”? Czy prawda? A może to jeden z malutkich puzzli tej coraz bardziej ciekawej układanki nazywając delikatnie, a w gruncie rzeczy, zażartej walki pomiędzy firmami?

http://internet-news.com.pl/wp-content/uploads/2010/09/facebook_vs_apple.pnghttp://internet-news.com.pl/wp-content/uploads/2010/09/facebook_vs_apple-150x150.pngЭва KasiakWiadomościapple,facebook,google,internet
Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta? Czy to przysłowie znajdzie praktyczne odniesienie pomiędzy trójką Apple, Facebook i Google? Wczoraj pisałam o wrażeniach ze środowego spotkania, o opiniach w polskiej blogosferze i o swoistej dyskryminacji (?) polskich użytkowników, w kwestii pełnego dostępu do produktów i oferty Apple. Możesz powrócić do...